piątek, 18 lipca 2014

Mikoszewo - kilka informacji dla wybierającego się tam turysty


Mikoszewo w gminie Stegna (woj. pomorskie) to niewielka miejscowość, którą od Gdańska-Świbna oddziela jedynie Wisła i przeprawa promowa. Choć wieś nie jest kurortem wśród zabudowań dominują ośrodki wczasowe oraz pola campingowe. Czy warto wybrać się na urlop do Mikoszewo?

Jak już wspomniałem aby dojechać do Mikoszewa od strony Wyspy Sobieszewskiej musimy przeprawić się promem przez Wisłę. Przeprawa jest płatna (15 zł za samochód osobowy, 4 zł za pieszego). Kto nie chce płynąć może przejechać się dookoła przez mosty w Kieżmakru i Żuławkach nadrabiając 10 km. Niezmotoryzowani mogą skorzystać z usług PKP (normalny bilet do Gdańska kosztuje 11 zł). Można też spróbować kombinacji piechotą do promu (jakieś 2 km), promem i gdańską komunikacją miejską. Po Mikoszewie można też przemieszczać się Żuławską Koleją Dojazdową ale ze względu na częstotliwość kursowania i ceny biletów trzeba to raczej traktować jako atrakcję turystyczną niż realny środek transportu.


Sama wioska jest niewielka ale znajdziemy tu wszystko czego trzeba do przeżycia. W centrum są dwa sklepy spożywczo-przemysłowe, stacja benzynowa oraz bank (niestety nie wiem czy jest tam bankomat). Tuż koło przystanku PKS znajduje się Bar Santana - z wierzchu wygląda na zamknięty ale o dziwo funkcjonował. Wyglądem trochę przypominał bar mleczny z Misia. Jak ktoś spragniony tego typu klimatów polecam.

Kilkaset metrów dalej w jednej z bocznych ulic znajduje się niebo bardziej współczesny Bar Miklas, gdzie można zjeść smażoną rybę, tradycyjne obiady i napić się piwa. Na nalewakach znajdziemy Specjala, Żywca i Warkę Strong. Z ciekawszych pozycji butelkowych Irish Beer z Kormorana i Ciemne Książęce - sorry, musiałem zamieścić wstawkę o piwie, wszak jestem piwnym świrem ;)

A teraz coś o walorach turystycznych. Niektórzy twierdzą, że Mikoszewo nie leży nad morzem i poniekąd mają trochę racji. Od zabudowań do plaży trzeba przejść mniej więcej kilometr przez las. W zasadzie znalazłem dwa wejścia: jedno od rezerwatu Mewia Łacha, gdzie strasznie żarły komary, drugie od stron ulicy Leśnej, gdzie w odległości jakiś 500 m od plaży znajduje się parking (płatny, z tego co pamiętam 16 zł / dzień).

Sama plaża ładna, szeroka. Niestety (nie wiem czy zawsze) przypływ naniósł sporo fragmentów drzew i mułu przy brzegu. Niestety muł i obawa przed sinicą (plotka albo i nie rozgłaszana przez turystów) w połączeniu z czerwoną flagą na wieżyczce ratowniczej (tak, jest tu plaża strzeżona) odstraszała od kąpieli.

Z ciekawostek: miejscowość jest przyjazna zwierzakom. Zakaz wstępu na plażę z psem obowiązuje wyłącznie na plaży strzeżonej.


Ciężko tu o jakieś jednoznaczne podsumowanie. Miejscowości daleko od miana nadmorskiego kurortu, ale nie jest to też spokojna wioska rybacka. Na ulicach dość sporo kolonii i turystów z dziećmi. W centrum niezbyt wiele atrakcji, a do plaży dość daleko... Zadowoleni za to będą poszukiwacze bursztynów bo nawet o popularnych turystycznych godzinach dało się je znaleźć na plaży.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz