poniedziałek, 30 lipca 2012

Pogorzelica na „czterech łapach” czyli z psem nad polskie morze

Kraj powoli nam się cywilizuje, przynajmniej jeśli chodzi o akceptację psów w polskich miejscowościach turystycznych. W tym roku mam okazję spędzać kilka dni nad polskim morzem w towarzystwie psa i wrażenia są całkiem pozytywne.

Jeszcze jakiś czas temu właściciele przeróżnych pensjonatów, campingów czy chat do spania na hasło „czy można przyjechać z psem” dostawali gęsiej skórki i rzucali słuchawką. No może nie było aż tak dramatycznie, ale dało się wyczuć, że turyści z psami nie są mile widziani.

Podobnie zresztą bywało w knajpach i nie mówię tu o wystawnych restauracjach. Za granicą, choćby we wspominanych na tym blogu nie raz Czechach, właściciele restauracji bardzo rzadko odmawiają wstępu z psem, u nas wciąż zdarza się to dość często.

Na całe szczęście negatywny stosunek do psów zmienia się. Z ciepłym przyjęciem psa spotkaliśmy się w tym roku w nadbałtyckiej Pogorzelicy. Na campingu nie było problemu, byleby pies nie biegał samopas. Jak się okazuje nie tylko my przyjechaliśmy tu z psem.

Stanowiący prawo w Pogorzelicy (a właściwie chyba całej gminie Rewal) dostrzegli, że turyści przybywają nad morze z czworonogami. Odzwierciedla się to tym, że w centrum miejscowości możemy spotkać liczne tabliczki z informacją o karze za nieposprzątanie kupy po pupilu. Taka "przyjemność" kosztuje 500 zł. Zakazu wstępu z psem nawet na ulicę potocznie zwaną „deptakiem” nie ma. Ludzi z psami na smyczach trochę się tu kręci.

Z psem na plażę


Jeszcze przed przyjazdem nad morze rzuciłem okien na prawo miejscowe dotyczące wstępu na plażę z psem. W gminym BIP'ie wyczytałem, że w Pogorzelicy na plażę z psem można wejść tylko jednym wejściem, od ul. Morskiej i spacerować 300 metrów na wchód. Pogorzelica wielkim kurortem nie jest - spacer z centrum na Morską zajmuje jakieś 7-10 minut.

Panie spacerujące na tym odcinku z psami robią to nielegalnie. A szkoda bo pies w parze z odpowiedzialnym właścicielem przynosi mniej szkód niż niejeden człowiek.

Niestety na miejscu brak informacji o fragmencie plaży dla psów. Przy wejściu stoi standardowa „gminna” tablica z zakazami (w tym zakazem wprowadzania zwierząt), ani słowa o tym co możemy wyczytać w BIP-ie na temat odcinka przyjaznego psom. Jedynym elementem, który sygnalizuje, że tutaj można wejść z psem jest ustawiony przy wejściu stojak „psi pakiet” z workami na psie kupy.

Jeśli więc ktoś nie „pogrzebie” w paragrafach to zabierając na plaże swojego pupila będzie czuł się niczym przestępca, wbrew temu co głosi lekko podrdzewiała tablica, nie popełniając wykroczenia! Gminni spece od ustawiania tablic mają okazję do wykazania się!

Podać wodę dla pieska?

 

Pozytywnie zaskoczyli za to właściciele jednego z miejscowych barów, zdaje się nie mającego widocznej nazwy – można do niego trafić wychodząc z "psiej plaży". W oczy rzuca się napis „Prawdziwe piwo. Irlandzkie Ciemne”. Piwem tym jest ciemne Noteckie z niekoniecznie irlandzkiego Czarnkowa (woj. wielkopolskie). Piwo samo w sobie niezłe, choć trochę słodkie – w porównaniu do wszechobecnej tu „koncernowej nudy” bardzo pozytywna propozycja!

No ale nie o piwie dziś, a o podróżowaniu z psem. Podczas pierwszej wizyty we wspomnianym barze zapytaliśmy czy można w ogródku usiąść z psem. Sympatyczny, młody barman odrzekł, że oczywiście i natychmiast zapytał czy „podać wodę dla pieska”? Nie byliśmy tu pierwszymi, ani ostatnimi klientami z psem. W barze wygospodarowano specjalne miejsce na wodę, która jest wymieniana regularnie – z punktu widzenia osoby podróżującej z psem ogromny pozytyw dla tego miejsca!

1 komentarz :

  1. Nic nowego jak dla mnie. Jeździłam właśnie do Pogorzelicy od 5-6 lat ze względu na naszą menażerię. Przynajmniej jeden pies, czasem i kot. Zawsze byliśmy mile goszczeni w ośrodku Terimex, gdzie prawie w każdym domku było jakieś zwierzątko, czy to świnka morska, fretka, czy wielki owczarek. Kotów na pęczki i nic nikomu nie przeszkadzało. O połowę taniej niż w Łebie, gdzie jeździłam wcześniej, a z której zrezygnowałam właśnie ze względu na szykany w stosunku do psów. Od kilku lat tam niestety nie byłam ze względów ode mnie niezależnych ale polecam wszystkim znajomym. 

    OdpowiedzUsuń